Pairing: Ryeowook x Donghae (Super Junior)
Rodzaj: Angst
Liczba słów: 650
Rodzaj: Angst
Liczba słów: 650
Od kilku godzin chodziłem zły po całym mieszkaniu. Chciałem zniszczyć wszystko co miało związek z tym idiotą! Powtarzał w kółko: "Jesteśmy przyjaciółmi", "Nigdy Cię nie zostawię", "Jeśli byłaby taka potrzeba to nawet w ogień bym za tobą skoczył".
I co? No właśnie. I nic... Skończyło się na pustych słowach. Gdybym mógł to przyniósłbym ci nawet gwiazdkę z nieba, bylebyś tylko był szczęśliwy. A ty mnie tak po prostu zostawiłeś... Kretyn!
Wziąłem do rąk zdjęcie na którym staliśmy razem. Obaj się uśmiechaliśmy, obejmując nawzajem. Było to moje ulubione zdjęcie, jakie kiedykolwiek miałem. Bo byliśmy na nim razem.
Pod wpływem ogarniającej mnie złości pogniotłem je i wyrzuciłem do kosza. Nie chcę Cię już pamiętać...
I co? No właśnie. I nic... Skończyło się na pustych słowach. Gdybym mógł to przyniósłbym ci nawet gwiazdkę z nieba, bylebyś tylko był szczęśliwy. A ty mnie tak po prostu zostawiłeś... Kretyn!
Wziąłem do rąk zdjęcie na którym staliśmy razem. Obaj się uśmiechaliśmy, obejmując nawzajem. Było to moje ulubione zdjęcie, jakie kiedykolwiek miałem. Bo byliśmy na nim razem.
Pod wpływem ogarniającej mnie złości pogniotłem je i wyrzuciłem do kosza. Nie chcę Cię już pamiętać...
***
- No już idę! - krzyknąłem w kierunku drzwi do których od paru sekund ktoś usilnie się dobijał.. Nie można raz zadzwonić?!
Otworzyłem je szybko. Przede mną stał przyjaciel Donghae - Eunhyuk.
- Masz - podał mi list. Patrzyłem na niego mocno zdziwiony.. Okej, jest już po 22, a on przychodzi do mnie - w ogóle to skąd on zna mój adres?! - i bez słowa wyjaśnienia daje mi jakąś kopertę... To raczej nie jest normalne.
Odebrałem jego "podarunek", a on bez słowa po prostu sobie poszedł. Dziwak.....
Spojrzałem na kopertę. Na środku widniał staranny napis:
Otworzyłem je szybko. Przede mną stał przyjaciel Donghae - Eunhyuk.
- Masz - podał mi list. Patrzyłem na niego mocno zdziwiony.. Okej, jest już po 22, a on przychodzi do mnie - w ogóle to skąd on zna mój adres?! - i bez słowa wyjaśnienia daje mi jakąś kopertę... To raczej nie jest normalne.
Odebrałem jego "podarunek", a on bez słowa po prostu sobie poszedł. Dziwak.....
Spojrzałem na kopertę. Na środku widniał staranny napis:
Dla Ryeowook'a
Hmmm, czyli to na pewno do mnie.. Obróciłem ją, chcąc zobaczyć kim jest nadawca:
Od Donghae
O nie! Nie mam zamiaru tego czytać! Wyrzuciłem go do kosza.
Chociaż... Może dowiem się, gdzie jest...
Wyciągnąłem list ze śmietnika i otworzyłem go.
Chociaż... Może dowiem się, gdzie jest...
Wyciągnąłem list ze śmietnika i otworzyłem go.
Kochany Wookie
Przepraszam, że tak nagle zniknąłem. Wybacz mi, ale nie jest to w żaden sposób ode mnie zależne... Jednak skoro Eunhyuk dał Ci ten list to może oznaczać tylko jedno - nie ma mnie już na tym świecie.
Wiem, na pewno nie wiesz, co to wszystko ma znaczyć.. Ale właśnie po to napisałem ten list. Żebyś chociaż w małym stopniu mógł wszystko zrozumieć. I proszę nie gniewaj się na mnie...
Od bardzo dawnachoruję chorowałem... Przepraszam, trochę trudno jest pisać o sobie w czasie przeszłym.
Heh, to na prawdę dziwne.. Ale z drugiej strony zabawne, nie sądzisz? Teraz piszę ten list do Ciebie, a kiedy Ty go czytasz to mnie już nie ma.. Cóż za ironia, prawda?
Często się martwiłeś o mój ból w klatce piersiowej. Był on spowodowany chorobą serca z którą od zawsze się męczyłem.
Wiem, nie powinienem go w takim razie przemęczać - głownie tańcem. Jednak zrozum, doskonale wiedziałem, że śmierć przyjdzie do mnie dużo wcześniej, dlatego chciałem móc żyć pełnią życia. Chciałem móc spełnić wszystkie moje marzenia (chociaż i tak nie udało mi się to), a w szczególności to odnośnie tańca. I widzisz? Udało mi się! Powinieneś być ze mnie dumny, że pomimo trudności tak uparcie dążyłem do celu, prawda? Proszę, bądź ze mnie dumny...
Jest tyle rzeczy o których chciałbym Ci jeszcze napisać, ale ta będzie ostatnią. Pamiętasz ten moment, gdy byliśmy nad jeziorem? Ty mnie wtedy pocałowałeś, a ja Cię odepchnąłem. To nie dlatego, że nic do Ciebie czułem.
Po prostu uznałem, że moje biedne, słabe serduszko nie jest Ciebie warte. Że potrzebujesz obok siebie kogoś silnego, odpowiedzialnego i ... zdrowego, kto będzie w stanie odpowiednio się Tobą zająć.
Kocham Cię... Kochałem... Od zawsze. Proszę Cię, wybacz mi to wszystko.
Dziękuję Ci i... przepraszam...
Uśmiechnij się, dla mnie... Dobrze?
Donghae Wiem, na pewno nie wiesz, co to wszystko ma znaczyć.. Ale właśnie po to napisałem ten list. Żebyś chociaż w małym stopniu mógł wszystko zrozumieć. I proszę nie gniewaj się na mnie...
Od bardzo dawna
Heh, to na prawdę dziwne.. Ale z drugiej strony zabawne, nie sądzisz? Teraz piszę ten list do Ciebie, a kiedy Ty go czytasz to mnie już nie ma.. Cóż za ironia, prawda?
Często się martwiłeś o mój ból w klatce piersiowej. Był on spowodowany chorobą serca z którą od zawsze się męczyłem.
Wiem, nie powinienem go w takim razie przemęczać - głownie tańcem. Jednak zrozum, doskonale wiedziałem, że śmierć przyjdzie do mnie dużo wcześniej, dlatego chciałem móc żyć pełnią życia. Chciałem móc spełnić wszystkie moje marzenia (chociaż i tak nie udało mi się to), a w szczególności to odnośnie tańca. I widzisz? Udało mi się! Powinieneś być ze mnie dumny, że pomimo trudności tak uparcie dążyłem do celu, prawda? Proszę, bądź ze mnie dumny...
Jest tyle rzeczy o których chciałbym Ci jeszcze napisać, ale ta będzie ostatnią. Pamiętasz ten moment, gdy byliśmy nad jeziorem? Ty mnie wtedy pocałowałeś, a ja Cię odepchnąłem. To nie dlatego, że nic do Ciebie czułem.
Po prostu uznałem, że moje biedne, słabe serduszko nie jest Ciebie warte. Że potrzebujesz obok siebie kogoś silnego, odpowiedzialnego i ... zdrowego, kto będzie w stanie odpowiednio się Tobą zająć.
Kocham Cię... Kochałem... Od zawsze. Proszę Cię, wybacz mi to wszystko.
Dziękuję Ci i... przepraszam...
Uśmiechnij się, dla mnie... Dobrze?
Upuściłem list na podłogę i schyliłem się do śmietnika, żeby wyciągnąć nasze zdjęcie...
Donghae... Mój Donghae...
Przycisnąłem je do piersi, mając nadzieję, że chociaż w ten sposób uda mi się go poczuć...
Czemu akurat Ty?
Spojrzałem na tą jego roześmianą twarz.
Czemu sam mi o tym nie powiedziałeś? Nie pomyślałeś, że ja też chcę Ci coś powiedzieć?! Też chcę Ci powiedzieć, jak bardzo Cię kocham... Kochałem.
Rozryczałem się już na dobre. Słone łzy kapały wszędzie - na drżące dłonie, kolana, nasze zdjęcie.
Po chwili poczułem, jak kot ociera się o moje biodro, próbując mnie pocieszyć w ten swój głupiutki, koci sposób.
Donghae... Mój Donghae...
Przycisnąłem je do piersi, mając nadzieję, że chociaż w ten sposób uda mi się go poczuć...
Czemu akurat Ty?
Spojrzałem na tą jego roześmianą twarz.
Czemu sam mi o tym nie powiedziałeś? Nie pomyślałeś, że ja też chcę Ci coś powiedzieć?! Też chcę Ci powiedzieć, jak bardzo Cię kocham... Kochałem.
Rozryczałem się już na dobre. Słone łzy kapały wszędzie - na drżące dłonie, kolana, nasze zdjęcie.
Po chwili poczułem, jak kot ociera się o moje biodro, próbując mnie pocieszyć w ten swój głupiutki, koci sposób.
Łezka mi się w oku zakręciła. To było smutne. głupi Donghae! Ale z drugiej strony lepsze było to, niż miałby męczyć Ryeowooka. Piękne, smutne i takie prawdziwe. ;-; Napiszesz dla mnie coś z Szajni? ;-;'' (najlepiej JongTa, ale ćśś. D: )
OdpowiedzUsuńBoże, nie umiem pozbierać myśli, to było strasznie smutne. D:
Cieszę się, że Ci się spodobało ^^
UsuńJednak muszę Cię zmartwić. Mimo iż słucham Shinee i ogarniam, który to który.. Jednak są oni zupełnie nie moją działką i na chwilę obecną nie jestem w stanie podarować Ci JongTa :c
przepraszam :c
Awww, to było takie wzruszające ;A;
OdpowiedzUsuńSerio ładnie piszesz, dodaj tylko obserwatorów i będę w pełni zadowolona~
Tzn., nie nalegam. xD
Trzymaj się!
-Ichi~
i kolejny shot twojego autorstwa, który mi się bardzo podoba. trafiłam na tego bloga przypadkiem i powiem szczerze, że dobrze, że zostałam tu na dłużej. ^^ już dodałam się do obserwatorów. ^^
OdpowiedzUsuńgłupi Donghae! >.< ale bardzo mi się podobało! OBSERWUJE! :)
OdpowiedzUsuńzapraszam i do mnie, dopiero zaczynam, ale 1 rozdział już jest ;)
http://karuustoriespl.blogspot.com/