niedziela, 16 grudnia 2012

Bez tytułu...

Pairing:  Ryeowook x Leeteuk (Super Junior)
Rodzaj: Leciutki angst
Liczba słów: 471
  
- Cześć.
I w sumie od tego się wszystko zaczęło. Jedno krótkie słowo, a zmieniło tak wiele…
Patrzyłeś na mnie nieśmiało, co chwila odwracając wzrok. A ja? Ja po prostu wpatrywałem się w ciebie.
Byłeś taki słodki i zagubiony. Policzki ci się zarumieniły, zębami przygryzłeś wargę, a dłonie zaciskałeś na końcach za długich rękawów. Mógłbym patrzeć na ciebie godzinami. Dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy spytałeś cicho:
- Mógłbyś mi pomóc?
Od razu się zgodziłem. Nie wiedząc nawet, co mam zrobić obiecałem ci, że spełnię każdą twoją prośbę czy zachciankę.
Spojrzałeś tylko na mnie, marszcząc brwi i w pośpiechu wyjaśniłeś, że jest to drobna sprawa i nie chcesz mnie do niczego zmuszać. Uśmiechnąłem się tylko szerzej.

* * *
Starałem się zawsze być przy tobie.
Żeby móc cię bronić, pomagać ci, pocieszać, służyć pomocą, kiedy tylko tego potrzebowałeś… Ale prawda była taka, że najlepiej czułem się będąc z tobą. Twój uśmiech, dotyk zabierał ze mnie wszystkie troski i zmartwienia. Czy takie podejście było złe? Pragnąłem tylko twojego towarzystwa.
Ile to lat tak minęło? Dziesięć? Piętnaście?
W każdym bądź razie dużo… Wystarczająco, żeby się przywiązać do ciebie…
Dlatego słowa, które wtedy powiedziałeś były dla mnie jak największy cios:
-Leeteuk-hyung, muszę niedługo wyjechać… Bardzo daleko i…
Spuściłeś głowę. Pewnie dlatego, żebym nie zobaczył napływających łez do twoich oczu.. Westchnąłeś tylko cicho i kontynuowałeś:
- I już się nigdy nie spotkamy… Ale hyung, proszę. Nie smuć się.
Dodałeś pospiesznie, pewnie przez minę, jaką wtedy zrobiłem.
Widziałem, że jest to najgorsza chwila w twoim życiu – zresztą w moim też. Ty starałeś się uśmiechać, natomiast ja nie byłem w stanie odpowiedzieć ci na ten gest. W środku czułem największy ból, jaki może istnieć. Chciałem krzyczeć na wszystko i wszystkich. Gdybym mógł w tamtej chwili objąłbym cię i już nigdy nie puścił. Ale obiecałem ci kiedyś, że już nigdy więcej nie przytulę… Nie chciałem łamać danego słowa.
- Hyung, uśmiechnij się do mnie… Błagam cię.

* * *
I stało się tak jak powiedziałeś. Po krótkim czasie faktycznie zniknąłeś.
I to tak nagle…
Musiałem się „uczyć” wszystkiego na nowo. Życie bez ciebie było najgorszą z możliwych rzeczy jaka kiedykolwiek mnie spotkała… Pierwsze trzy lata były istnym horrorem.. Resztkami nadziei wmawiałem sobie, że może jednak wrócisz. Że przyjdziesz do mnie z tym swoim delikatnym uśmiechem i wszystko będzie jak dawniej.
Ale w końcu zdałem sobie sprawę, że już faktycznie cię nie zobaczę… Już nigdy więcej.
Jedyne, co mnie do tej pory gnębi to to, że nadal nie wiem, co do ciebie czułem… Ani co ty tak naprawdę sądziłeś o mnie.
Staram się nie płakać. Nie chcę, żeby myśl o tobie sprawiała mi ból. Chcę się uśmiechać, tak jak uśmiechałem się będąc z tobą.
Mimo iż nie ma cię naprawdę przy mnie to czuję twoją obecność. Twój zapach i delikatną dłoń na ramieniu. Dobrze, że zawsze jesteś ze mną…
Ale… Dlaczego czuję łzy na policzkach…?

3 komentarze:

  1. Matko.... To jest zajebiste! Naprawdę! Nie kłamię! Mi się podoba! :)



    http://exo-what-is-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się poryczałam. To jest po prostu... Nie ma przymiotnika, który by to określił. Napisz coś jeszcze. Błaaaaagam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, nie wiem co powiedzieć... naprawdę strasznie mi się on podobał. *.*

    OdpowiedzUsuń

Get your dropdown menu: profilki, free stuff: freetems